Czyżby nadszedł koniec pomarańczowego raju dla pakowaczy ciastek, pracowników linii produkcyjnej wytwórni konserw oraz spawaczy z Polski? Od 1 stycznia przyszłego roku rząd Holandii zamierza zaostrzyć przepisy dla obcokrajowców, którzy przyjadą do kraju tulipanów za chlebem.
Imigranci będą musieli się meldować i znać niderlandzki. Wcześniej, pracownikom bez kwalifikacji w przetwórstwie spożywczym, pomocy w rolnictwie, gastronomii i hotelarstwie, wystarczały podstawy angielskiego lub niemieckiego, a mieszkali, gdzie chcieli. Do tej pory holenderscy pracodawcy rzadko zwracali uwagę na to, czy cudzoziemcy przyjeżdżający do pracy znają ich język.
Co się zmieni? Czego będą dotyczyły nowe przepisy? Przede wszystkim trzeba znać język. Imigranci, którzy nie chcą pracować na czarno będą musieli znać podstawy niderlandzkiego, albo będą musieli przynajmniej zapisać się na kurs językowy. Jeśli tego nie zrobią - stracą prawo do zasiłku. Każdy przyjezdny będzie musiał w ciągu kwartału znaleźć sobie pracę, bo inaczej w ciągu 28 dni zostanie oddelegowany do ojczyzny. Po przyjeździe do Holandii, imigranci będą zobowiązani do zameldowania się w urzędzie gminy. Bezdomni będą wyrzucani. |
|