Direct people - rekrutujemy z pasją

Blog

  • 02
    Dec

    Praca jest, ale nie dla magistra!

    Dodano 2 December 2013 przez Katarzyna Kulisz
    2 Flares Facebook 2 Twitter 0 Google+ 0 LinkedIn 0 2 Flares ×

    Studiować może każdy, a tytuł magistra to codzienność i proza życia. Ludzi z wyższym wykształceniem ciągle przybywa. Co roku polskie uczelnie opuszcza fala absolwentów, na których praca nie czeka. Praca oczywiście jest, ale nie zawsze dla magistra!

     

    Magister bez wartości

    Kiedyś magister był symbolem prestiżu, poważania i luksusu! Studiowała elita, czyli najlepsi i najzdolniejsi. Odkąd studia stały się dostępne dla wszystkich mamy już kształcenie masowe, a edukacja wyższa nie jest tylko dla wybranych. Dyplom stał się kolejną ozdobą bez wartości. Nie jest gwarancją szybkiego znalezienia pracy, a może nawet w tym przeszkadzać. Dlatego zdarza się, że młodzi ukrywają wyższe wykształcenie, żeby znaleźć w końcu pracę – dla nich lepsza kiepska praca poniżej kwalifikacji niż żadna. Takich sytuacji jest wiele. Gdy magister decyduje się na gorszą pracę, rezygnuje z wielkich ambicji i aspiracji. Pracuje tylko po to, żeby zarabiać, czyli bez satysfakcji i bez samorealizacji. Zmusza go do tego głównie sytuacja życiowa i chęć usamodzielnienia się.

    Magister nie jest też atrakcyjnym pracownikiem w przypadku niektórych miejsc pracy. Gdy decyduje się na zatrudnienie poniżej swoich umiejętności, aspiracji i oczekiwań, to podejmuje je po to, by pracować gdziekolwiek. W międzyczasie szuka dla siebie lepszej, dobrze płatnej pracy! Dla pracodawcy taka sytuacja jest niekorzystna, gdy zamierza samodzielnie przyuczyć pracownika i powierzyć mu odpowiedzialne stanowisko. Nie opłaca mu się ciągle przyuczać nowych osób i zależy mu na stałym. Magister nie daje mu takiej pewności, ponieważ zawsze liczy na więcej – przecież nie po to kończył studia, żeby potem pracować, np. w sklepie czy w restauracji. A nawet jeśli już rozmawiają z magistrem, który nie ukrywa tytułu lub tytułów, nie zatrudniają go z powodu zbyt wysokiego wykształcenia i kwalifikacji. Ich firma nie jest „przechowalnią magistrów”! Ponadto bardzo kłopotliwe jest zatrudnianie osoby z wyższym wykształceniem na stanowisko poniżej kwalifikacji, jeśli samemu skończyło się technikum lub szkołę zawodową. Magister ma także większe oczekiwania finansowe. Początkowe może zgodzić się na proponowaną stawkę. Jednak z czasem odczuwa frustrację, niezadowolenie, denerwuje się i popada w depresję – bo zarabia za mało jak na swoje wykształcenie. Poza tym szybko wypala się zawodowo. Praca go nudzi, męczy, nie sprawia przyjemności, co przekłada się na efektywność i zyski. Jest też nielojalny wobec firmy – cały czas ma nadzieję na lepszą pracę. Chce ją jak najszybciej znaleźć, by się zwolnić, a rekrutacja i szkolenia zawodowe to również koszty dla pracodawcy. Pracownik z wyższym wykształceniem mniej angażuje się w pracę. Traktuje ją jako tylko tymczasową bez dalszej perspektywy współpracy.

    Dodatkowo zdarza się, że pracodawca zaznacza w ogłoszeniu, że nie szuka magistra. Wtedy w anonsie pojawia się informacja, że brak wyższego wykształcenia jest dodatkową zaletą. Do niektórej pracy magister jest bowiem zbyt mądry, dlatego nie ma szans na zatrudnienie. Taka sytuacja to dyskryminacja, budząca kontrowersje.

    Młody, ambitny, wykształcony, ale bezużyteczny – tak można nazwać magistra! Pracodawcy coraz częściej nie szukają osób z mgr, ale głównie ludzi z pasją. Uważają, że najlepszym pracownikiem jest taki, który lubi swoją pracę, chce się w niej rozwijać i spełniać oraz wkłada w nią całe serce. Gdy jest zgodna z jego zainteresowaniami i ambicjami, nie przepracuje ani jednego dnia. Wtedy to już nie praca, ale hobby i sposób na życie.

    Kształcenie wyższe jest masowe, według CBOS. Ta masowość przekreśla szansę na dobrą pracę dla magistra. Andrzej Klesyk, prezes PZU, nazywa uczelnię „fabryką bezrobotnych”. Masowe kształcenie pokolenia bez pracy pokazuje, że uniwersytet tylko teoretyzuje zamiast pokazywać, co jest najważniejsze w danym zawodzie. Wyższa konkurencja, tytuł, który nie ma znaczenia i wartości to niektóre powody bezrobocia absolwentów. Ta brutalna prawda przekreśla aplikację również tych najzdolniejszych i najambitniejszych.

    Anna, studentka II roku II stopnia filologii polskiej UMCS, uważa, że znalezienie pracy przez absolwenta to wielkie wyzwanie. Obecnie szuka pracy, jednak znalezienie czegokolwiek jest trudne. Przeważnie pracodawca szuka magistra z kilkuletnim doświadczeniem zawodowym i dyspozycyjnym 24/7. Według Anny jest to totalny absurd! Większość osób kończy studia bez doświadczenia, a pracodawcy uniemożliwiają jego zdobycie po studiach. Dlatego magister szuka pracy wszędzie i niekoniecznie w wyuczonym zawodzie. Głównym powodem jest chęć usamodzielnienia się i uniezależnienia od rodziców.

     

    Atrakcyjny zawodowiec

     

    Bezrobocie jest zjawiskiem ogólnoedukacyjnym. Nie tylko po studiach nie ma pracy. Także po szkole zawodowej, policealnej i technikum młodym nie jest łatwo znaleźć zatrudnienie – podkreślił rektor elekt UMCS, Stanisław Michałowski podczas debaty „Gazety”: Dlaczego student ucieka z Lublina. Jednak mimo to, absolwentom szkół technicznych i zawodowych jest łatwiej. Powodem tego jest deficyt zawodowy. Brakuje bowiem specjalistów, czyli osób z konkretnym fachem. Odpowiedzią na to są między innymi studia zamawiane, czyli kierunki, na które jest teraz największe zapotrzebowanie. Dlatego zawodówki i technika „powróciły do łask”. Od zawsze miały mniejszy prestiż i poważania oraz były mniej promowane. Ale teraz rynek najbardziej potrzebuje fachowców z wiedzą i doświadczeniem. Gdy brakuje praktyki, pracodawcy chętnie przeszkolą lub przekwalifikują, jeśli osoba spełnia inne predyspozycje. „Era zawodowca” – tak określimy aktualną sytuację na rynku pracy.

    Profesor uniwersytetu, strażak, górnik, pielęgniarka, lekarz, inżynier pracujący w fabryce, nauczyciel, robotnik wykwalifikowany, np. murarz i tokarz, księgowy, oficer zawodowy w randze kapitana to 10 prestiżowych zawodów, według raportu CBOS z 2009 roku. Natomiast zgodnie z rankingiem „Wprost” z 2012 roku, wśród 7 najbardziej poszukiwanych profesji są inżynierowie, w tym np. mechanik, elektryk, inżynier lądowy, wykwalifikowani pracownicy fizyczni, technicy, którzy specjalizują się, np. w budownictwie, informatyce, farmaceutyce, automatyce oraz mechanice, kierowcy, przedstawiciele handlowi, pracownicy działów IT, szefowie kuchni i kucharze.

    Jeszcze przed 1990 rokiem około 80% osób kończyło technikum lub szkołę zawodową. Potem zainteresowanie tymi szkołami gwałtownie spadło, gdy po roku 1990 coraz więcej z tych osób trafiało na listę bezrobotnych. Wtedy popularne stały się licea ogólnokształcące. Brano nawet pod uwagę całkowitą likwidację szkół technicznych. Jednak obecnie technicy znajdują się aż na trzecim miejscu poszukiwanych zawodów. Dlatego trzeba ich promować i namawiać młodych do wyboru edukacji zawodowej i technicznej.

    Wioleta Nowicka

2 Flares Facebook 2 Twitter 0 Google+ 0 LinkedIn 0 2 Flares ×